WordPress - motywy, wtyczki, informacje, programowanie

Opcje publikacji

Wpis przylepiony i wpis chroniony hasłem – opcje publikacji

Można używać Wordpressa przez rok i nie odkryć opcji dotyczących publikacji wpisu, są tak sprytnie ukryte w interface. A tymczasem wszystkie są bardzo przydatne, zwłaszcza w większych serwisach, do których treści przygotowuje więcej osób i w których publikowane jest dużo materiałów.

Pisząc wpis w edytorze WordPressa, zwykle nie zwracamy uwagi na mały panel z nagłówkiem Publish (Opublikuj) po prawej stronie. Traktujemy go jako pole informacyjne, a tymczasem są w nim ukryte bardzo zacne możliwości. Wystarczy tylko kliknąć trzy skromne linki Edit.

Panel Opublikuj z ukrytymi opcjami

Panel Opublikuj z ukrytymi opcjami

Po pierwsze możemy tam ustalić, że edytowany wpis ma być przylepiony na pierwszej pozycji na stronie głównej (tzw. Sticky Post). Jest to możliwość o tyle przydatna, że jest oprogramowana w samym WordPressie i autorzy motywu musieliby się postarać, żeby to wyłączyć. Dzięki temu działa raczej zawsze. Większość motywów jakoś go obsługuje dzięki temu, że WordPress ustawia dla takiego wpisu klasę sticky, którą możemy specjalnie zdefiniować w arkuszu CSS.  Na przykład w domyślnym szablonie, który jest użyty na tym blogu za wyświetlanie wpisu przylepionego odpowiada następujący fragment style.css.

/* --- Sticky Post --- */
 #content .sticky {
 border-top: 1px solid #ddd;
 background-color: #F0F0F0;
 padding: 15px 10px;
 overflow: hidden;
 }

Nawet jeśli motyw w żaden sposób nie definiuje innego wyglądu dla przyklejonych postów, mamy gwarancję niemal stuprocentową, że będą one na samej górze głównej strony, i to tylko głównej strony. We wszystkich innych widokach będą normalnie na swoim miejscu, chyba że sami jakoś specjalnie to obsłużymy.

Panel Opublikuj otwarty

Panel Opublikuj z pokazanymi opcjami

Drugą bardzo przydatną funkcją jest możliwość zabezpieczenia wpisu hasłem. To przydatna możliwość, jeśli chcemy ograniczyć dostęp do niektórych wpisów (choćby nawet chwilowo) tylko dla wybranych użytkowników. Oczywiście ma to sens jedynie wtedy, gdy chcemy takiej możliwości używać sporadycznie, albo  dla wobec wąskiego grona osób. W przeciwnym wypadku szybko się pogubimy, albo zaczną nam wyciekać hasła. Jeśli chcemy naprawdę aby nasz serwis albo jego część wymagały autoryzacji, trzeba to zrobić całościowo i porządnie.

Kolejna opcja – wpis prywatny (Prywatne) – przydaje się w sytuacji, kiedy bloga prowadzi kilka osób. Post oznaczony w ten sposób nie będzie widoczny publicznie, a jedynie dla autora i osób z uprawnieniami Edytora i Administratora w serwisie. Dzięki temu można podglądnąć i na przykład przedyskutować post zanim zostanie on pokazany użytkownikom.

Jeśli wpis wymaga skomplikowanej edycji, jest w nim dużo obrazków, shortcodów, kawałków preformatowanych (np. fragmenty programów) możemy zawsze najpierw publikować go jako prywatny, poprawić wszystkie ewentualne błędy i dopiero wtedy zmienić widoczność na Publiczny. Unikniemy nerwowego poprawiania na oczach użytkowników, których część zwykle przychodzi dość szybko, bo właśnie dostali nowy nagłówek w czytniku RSS

W dolnej części panelu Opublikuj widzimy opcje pozwalające nam ustalić datę i godzinę publikacji wpisu. Jeśli prowadzimy serwis, na którym pojawia się kilka tekstów dziennie, warto przy pomocy tego narzędzia porozdzielać publikację tak aby wszystkie nie pokazały się jednocześnie. Autorzy dużych serwisów opartych na WordPressie często mają w ten sposób zakolejkowaną publikację nowych artykułów, co kilka godzin, nawet na kilka dni do przodu. Dzięki temu mają margines bezpieczeństwa, mogą się nie obawiać – serwis zawsze będzie „pod parą”. Z drugiej strony jeśli trafi się jakiś mega news, wymagający natychmiastowej publikacji, zawsze można go wepchnąć poza kolejką i przylepić na szczycie strony głównej jako sticky post.

Z kolei na samej górze panela znajduje się pole określające stan wpisu. Może to być albo szkic (nikt go nie widzi, nigdzie się nie pojawia, jest w trakcie pisania), albo wpis opublikowany, albo wpis w stanie oczekuje na przegląd. Ta ostatnia możliwość jest warta uwagi. Jeśłi zdarza się, że na Twojego bloga od czasu do czasu dostarcza artykuły jakaś inna osoba, nie warto umawiać się na przesyłanie tekstów mailem. Na Ciebie spadnie cały ciężar umieszczania ich w edytorze. Dużo prościej jest założyć takiej osobie konto z uprawnieniami Współpracownik (Contributor). Będzie on mógł umieszczać wpisy w edytorze, przydzielać do kategorii, tagów, ale nie będzie ich mógł publikować. Zapisane przez niego teksty będziesz musiał zatwierdzić, a dopóki tego nie zrobisz będą one właśnie w stanie oczekuje na przegląd. Oczywiście każdy może ustawić taki stan wpisu, ale dla Współpracownika jest to jedyna możliwość.

Powiadomimy Cię o nowych artykułach

Komentarzy: 5

  1. Takie pytanie, na stronie głównej „szablony” masz wpisane jako Sticky Post czy jakoś inaczej rozwiązane?

    Inna sprawa, czy Sticky Post da się ograniczyć czasowo np by był przyklejony 2 tygodnie itp?

  2. Motywy są prezentowane w formie graficznej, ale to nie ma związku z tym jak te posty są oznaczone. W tym wypadku jest to u mnie po prostu inny Post Type (Custom Post Type). Zrobiłem tak, bo on ma jeszcze dodatkowe pola (rzeczy, które widać w ramce z ocenami na górze). Ale gdyby to były zwykłe wpisy nie użyłbym sticky post, bo to powoduje że oznaczone w ten sposób posty są zawsze na górze i musiałbym to jakoś obchodzić.

    Może wykorzystałbym jakąś kategorię, może Post Format, a może dodał jakieś swoje Pola (na przykład opisaną na tym blogu wtyczką Advanced Custom Fields) – to nie ma wielkiego znaczenia – tu trudnością było oprogramowanie i ostylowanie tego widoku, żeby ładnie wyglądał i się skalował. Jest sporo wtyczek obsługujących tak zwane featured posts – one też świetnie się do tego nadają.

  3. Tego szukałem! Już od długiego czasu męczyło mnie to, że chciałbym wykorzystać wiele świetnych szablonów, ale brakowało mi właśnie stałej treści na homepage, która pojawiałaby się równocześnie z normalnymi postami. Taki krótki wstęp, opis firmy, lub coś w tym rodzaju.
    Wielke dzięki za szalenie interesujący artykuł – jestem tu po raz pierwszy i na pewno nie ostatni 🙂

    Pozdrawiam